Oglądałam właśnie "Pingwiny z Madagaskaru", pamiętam, jak on bardzo lubił ten serial.
Zawsze gdy był u mnie o 19.00 włączaliśmy ten kanał i była godzina dla niego, godzina bez rozmowy, bo on nie ma podzielności uwagi i nie potrafi oglądać serialu i rozmawiać jednocześnie. Przez godzinę niczego nie mówienia on oglądał z uśmiechem na twarzy a ja wpatrywałam się w niego sądząc, że mam obok siebie moje prywatne, właśnie spełniające się marzenie.
Pewnie myślicie: "Głupia 15latka, co ona może wiedzieć o prawdziwej miłości", ha, no właśnie..
Być może tylko mylę zauroczenie z miłością, ale w końcu taki nasz los.
Gdy przypomnę sobie cudowne chwile spędzone z nim- zaczynam powoli tęsknić, a później tęsknię nagle, głęboko i bez opamiętania.
Zauważyłam, że otaczam się fałszywymi ludźmi, znaczy się, o niektórych fałszywych twarzach w moim życiu już wiedziałam, ale poznałam kolejne.
Powiedzcie mi, błagam, co za człowiek "przyjaźni" (nazwijmy to "przyjaźnią" w cudzysłowie, bo brak zaufania i tolerancji nie nazywa się przyjaźnią) się z jedną osobą, później się z nią kłóci, leci do innej osoby, obgaduje tą pierwszą osobę z drugą, w między czasie godzi się z tą pierwszą i nagle kończy znajomość z pierwszą. Nie no nie wierze.'
Jak ja mam się tak zapoznawać z innymi ludźmi to ja dziękuję, dobranoc.
Przemyślenia małolaty
piątek, 13 marca 2015
sobota, 7 lutego 2015
#13
Czas na kolejne wyżalenia
Kolejny etap w moim życiu został zakończony
To był piękny etap.
Czy można zakochać się w kimś po miesiącu pisania, spotkań, czułych 'dobranoc' na lepszy sen?
Chyba nie,
Gorzej, jeśli przez cały czas kochałaś tego kogoś
Przez ten cudowny etap w moim życiu po raz pierwszy mogłam być tak naprawdę sobą. Mogłam przy tak ważnej osobie denerwować się z błahych powodów, mogłam płakać przy wzruszających filmach, mogłam chrumkać ze śmiechu a on patrzał się na mnie z niedowierzaniem uśmiechając się szeroko i wspominając dawne czasy. W końcu wydawało mi się, że znalazłam przyjaciela. Najlepszego przyjaciela na wieki.
Dopóki nie doszłam do wniosku, że jednak nadal czuję coś do tego mojego przyjaciela.
Jedną z moich wad jest to, że jestem w stanie poświęcić się całkowicie dla kogoś, kto ma mnie w dupie Mogłabym skoczyć za nim w ogień, kiedy on okłamywał mnie i wbijał mi nóż w plecy,
Pamiętam Sylwester- kiedy od 23:59 do 00:01 całowaliśmy się beztrosko a on spojrzał mi w oczy i rzekł, że cieszy się, że spędził tego Sylwestra ze mną.
Pamiętam, gdy nie potrafiłam żegnać się z nim po 22:00 w lesie, gdy on musiał iść do domu
Pamiętam, gdy siedzieliśmy na ławce w parku i kompletnie nie wiedziałam co mówić
Pamiętam nasze kłótnie, kłótnie o jakieś błahe, głupie nic nie znaczące rzeczy.
Ale to wszystko się skończyło, okazało się, że tak na prawdę nie jestem nic nie znaczącą zabawką w jego życiu, że okłamywał mnie na każdym kroku, że nigdy mu tak na prawdę na mnie nie zależało.
Czekam na to, by zapomnieć.
Kolejny etap w moim życiu został zakończony
To był piękny etap.
Czy można zakochać się w kimś po miesiącu pisania, spotkań, czułych 'dobranoc' na lepszy sen?
Chyba nie,
Gorzej, jeśli przez cały czas kochałaś tego kogoś
Przez ten cudowny etap w moim życiu po raz pierwszy mogłam być tak naprawdę sobą. Mogłam przy tak ważnej osobie denerwować się z błahych powodów, mogłam płakać przy wzruszających filmach, mogłam chrumkać ze śmiechu a on patrzał się na mnie z niedowierzaniem uśmiechając się szeroko i wspominając dawne czasy. W końcu wydawało mi się, że znalazłam przyjaciela. Najlepszego przyjaciela na wieki.
Dopóki nie doszłam do wniosku, że jednak nadal czuję coś do tego mojego przyjaciela.
Jedną z moich wad jest to, że jestem w stanie poświęcić się całkowicie dla kogoś, kto ma mnie w dupie Mogłabym skoczyć za nim w ogień, kiedy on okłamywał mnie i wbijał mi nóż w plecy,
Pamiętam Sylwester- kiedy od 23:59 do 00:01 całowaliśmy się beztrosko a on spojrzał mi w oczy i rzekł, że cieszy się, że spędził tego Sylwestra ze mną.
Pamiętam, gdy nie potrafiłam żegnać się z nim po 22:00 w lesie, gdy on musiał iść do domu
Pamiętam, gdy siedzieliśmy na ławce w parku i kompletnie nie wiedziałam co mówić
Pamiętam nasze kłótnie, kłótnie o jakieś błahe, głupie nic nie znaczące rzeczy.
Ale to wszystko się skończyło, okazało się, że tak na prawdę nie jestem nic nie znaczącą zabawką w jego życiu, że okłamywał mnie na każdym kroku, że nigdy mu tak na prawdę na mnie nie zależało.
Czekam na to, by zapomnieć.
piątek, 6 lutego 2015
#12 Mała
Witam
Jest do dupy. Koledze już na mnie nie zależy. Nie jesteśmy razem. Nadal go kocham.
Zastanawiam się tylko, jaka byłaby dla niego idealna dziewczyna. Przecież miałam być dla niego idealna, miał mnie kochać od zawsze na zawsze. Dlaczego tak nie jest?
Bo jestem do dupy. Czuję się podle, źle, cholernie za nim tęsknię. Najgorsze jest to, że ja nawet kocham te jego wady.
Ale
Jestem okłamywaną, wykorzystaną zabawką. Nigdy mnie nie kochał, pragnął mnie, przez krótki czas. Okazało się, że jestem inna niż wszystkie. Zabawne, prawda?
Nadal go kocham.
niedziela, 1 lutego 2015
#11 Breathe Me
Nie wiem od czego zacząć.
Ten blog to chyba taki mój pamiętnik, w którym zapisuję cokolwiek, kiedy jest mi naprawdę źle, niedobrze, mam ochotę umierać, ale w końcu muszę się komuś wyżalić.
Mam już dosyć wszystkiego. Szkoły, domu, wyżalania się przyjaciołom, życia.
Tak sobie właśnie myślę, czym by to było za życie, gdybyśmy na nie nie narzekali..
Wczoraj oglądałam film. Film.. hm, w sumie nawet nie wiem jak go nazwać, więc powiedzmy, że to "melodramat" ale z dość ważnym i dużym.. wątkiem miłosnym.. Trzy metry nad niebem. Dokładnie.. "Trzy metry nad niebem". Gdy myślę o tym filmie to zaczynam wybuchać płaczem (a już powoli się uspokajałam) niby to głupi romans dla naiwnie zakochanych nastolatek,których nigdy nikt nie pokocha.
Ale
Tak wcale nie jest
To jest cudowny film. I chyba żadne inne słowo nie zdoła opisać tej aranżacji.
Jestem głupia.
Każdy wie, że wszystko się kiedyś kończy. I właśnie to mi ten film uświadomił, a tak bardzo nie chciałam tego wiedzieć, wszystko się kiedyś kończy. Nie chcę być dorosła.
Nadal chcę mieszkać tutaj, gdzie mieszkam, chcę kłócić się z rodzeństwem i męczyć się z rodzicami, chcę denerwować się na mojego najukochańszego kolegę. Nie chcę żeby cokolwiek się zmieniało.
Dzisiaj też obejrzę ten film.
Ten blog to chyba taki mój pamiętnik, w którym zapisuję cokolwiek, kiedy jest mi naprawdę źle, niedobrze, mam ochotę umierać, ale w końcu muszę się komuś wyżalić.
Mam już dosyć wszystkiego. Szkoły, domu, wyżalania się przyjaciołom, życia.
Tak sobie właśnie myślę, czym by to było za życie, gdybyśmy na nie nie narzekali..
Wczoraj oglądałam film. Film.. hm, w sumie nawet nie wiem jak go nazwać, więc powiedzmy, że to "melodramat" ale z dość ważnym i dużym.. wątkiem miłosnym.. Trzy metry nad niebem. Dokładnie.. "Trzy metry nad niebem". Gdy myślę o tym filmie to zaczynam wybuchać płaczem (a już powoli się uspokajałam) niby to głupi romans dla naiwnie zakochanych nastolatek,
Ale
Tak wcale nie jest
To jest cudowny film. I chyba żadne inne słowo nie zdoła opisać tej aranżacji.
Jestem głupia.
Każdy wie, że wszystko się kiedyś kończy. I właśnie to mi ten film uświadomił, a tak bardzo nie chciałam tego wiedzieć, wszystko się kiedyś kończy. Nie chcę być dorosła.
Nadal chcę mieszkać tutaj, gdzie mieszkam, chcę kłócić się z rodzeństwem i męczyć się z rodzicami, chcę denerwować się na mojego najukochańszego kolegę. Nie chcę żeby cokolwiek się zmieniało.
Dzisiaj też obejrzę ten film.
wtorek, 16 grudnia 2014
#10 Do I Wanna Know?
Hej hej!
Moje nadzieje na sumienne prowadzenie tego bloga są niczym, ha.
Ale to dodaje chyba temu blogowi jakieś charakterystycznej cechy. Tak myślę.
Wiele się pozmieniało, jestem szczęśliwa. Najszczęśliwsza na świecie.
Kolega zamienił się w cały mój świat. Jest dla mnie najważniejszy.
Tamten frajer to już przeszłość, to bezdenna przeszłość.Mam taką nadzieję.
W szkole.. bez zmian. Jest jak było- kiepsko. Oceny same się nie poprawią a ja zwyczajnie nie mam siły, ochoty, motywacji, czegokolwiek, na ich poprawę..
Co teraz jest dla mnie najważniejsze? Kurna, nie mam pojęcia. No właśnie.. Jaki ja mam cel w życiu? Cholera! Nie mówcie mi, że nie mam celu w życiu.. Bo jeśli go nie mam, to co to za życie? O szlag, no to wpadłam- nie mam celu w życiu!Muszę umrzeć.
Nie no, jeszcze nie spieszy mi się do śmierci, nie teraz, gdy jestem w końcu szczęśliwa.
Ale.. No właśnie. Co z moim celem w życiu?
Wiem! Moim następnym celem będzie poprawienie matmy. Później poprawię niemiecki... Jasne :>
Tak słucham sobie Monkejsów i myślę.. Co ja robię ze swoim życiem? Może będę jak Ajnsztan. Nie będę się uczyć.. Tak, jak robię to teraz.. A później będę matematycznym geniuszem. Niezła myśl, nieprawdaż?
Ale nic nie bierze się z niczego.
Moje nadzieje na sumienne prowadzenie tego bloga są niczym, ha.
Ale to dodaje chyba temu blogowi jakieś charakterystycznej cechy. Tak myślę.
Wiele się pozmieniało, jestem szczęśliwa. Najszczęśliwsza na świecie.
Kolega zamienił się w cały mój świat. Jest dla mnie najważniejszy.
Tamten frajer to już przeszłość, to bezdenna przeszłość.
W szkole.. bez zmian. Jest jak było- kiepsko. Oceny same się nie poprawią a ja zwyczajnie nie mam siły, ochoty, motywacji, czegokolwiek, na ich poprawę..
Co teraz jest dla mnie najważniejsze? Kurna, nie mam pojęcia. No właśnie.. Jaki ja mam cel w życiu? Cholera! Nie mówcie mi, że nie mam celu w życiu.. Bo jeśli go nie mam, to co to za życie? O szlag, no to wpadłam- nie mam celu w życiu!
Ale.. No właśnie. Co z moim celem w życiu?
Wiem! Moim następnym celem będzie poprawienie matmy. Później poprawię niemiecki... Jasne :>
Tak słucham sobie Monkejsów i myślę.. Co ja robię ze swoim życiem? Może będę jak Ajnsztan. Nie będę się uczyć.. Tak, jak robię to teraz.. A później będę matematycznym geniuszem. Niezła myśl, nieprawdaż?
Ale nic nie bierze się z niczego.
Wywalone.
niedziela, 9 listopada 2014
#9 Jar of harts
Cześć.. Wiele się pozmieniało od ostatniego posta.
Odnowiłam kontakty z kolegą... I ogólnie jest wszystko okej.
Teraz leżę i czekam aż obudzi się moja koleżanka, bo ona lubi długo spać.
Wczoraj byłam na łyżwach- pierwszy raz w tym roku.
Dałam sobie spokój z pewnym frajerem. Jestem z siebie dumna, bardzo. Jestem szczęśliwa, bardzo. A to za sprawą jednego cholernie dla mnie ważnego kolegi. Kocham tego kolegę całym moim serduszkiem i chciałabym go teraz wyściskać i powiedzieć mu, jak bardzo mi na nim zależy.
sobota, 25 października 2014
#8 Zanim pójdę
On kocha kogoś innego..
Udaje, że mnie nie zna
Oszukuje sam siebie, ludzi wokół i mnie- że nic się nie stało.
Wmawia wszystkim, że to, co się wydarzyło nie miało miejsca.
Chce powiedzieć mi, że to co razem przeszliśmy to tylko piękny sen, z którego nigdy nie chce sie obudzić.
Wypłakałam wczoraj dużo słonych łez z jego powodu. Nie mam ochoty na żadne spotykanie sie z koleżankami. Kolejny dzień mam ochotę tylko poleżeć sobie pod kocem i płakać. Szlochać tak bardzo, jak nigdy.
Nienawidzę go za to, co mi zrobił, że uświadomił mi, że go kocham- i nieważne co zrobi- zawsze będę skłonna rzucić dla niego wszystko.
Subskrybuj:
Posty (Atom)