piątek, 13 marca 2015

#14

Oglądałam właśnie "Pingwiny z Madagaskaru", pamiętam, jak on bardzo lubił ten serial.
Zawsze gdy był u mnie o 19.00 włączaliśmy ten kanał i była godzina dla niego, godzina bez rozmowy, bo on nie ma podzielności uwagi i nie potrafi oglądać serialu i rozmawiać jednocześnie. Przez godzinę niczego nie mówienia on oglądał z uśmiechem na twarzy a ja wpatrywałam się w niego sądząc, że mam obok siebie moje prywatne, właśnie spełniające się marzenie.
Pewnie myślicie: "Głupia 15latka, co ona może wiedzieć o prawdziwej miłości", ha, no właśnie..
Być może tylko mylę zauroczenie z miłością, ale w końcu taki nasz los.
Gdy przypomnę sobie cudowne chwile spędzone z nim- zaczynam powoli tęsknić, a później tęsknię nagle, głęboko i bez opamiętania.

Zauważyłam, że otaczam się fałszywymi ludźmi, znaczy się, o niektórych fałszywych twarzach w moim życiu już wiedziałam, ale poznałam kolejne.
Powiedzcie mi, błagam, co za człowiek "przyjaźni" (nazwijmy to "przyjaźnią" w cudzysłowie, bo brak zaufania i tolerancji nie nazywa się przyjaźnią) się z jedną osobą, później się z nią kłóci, leci do innej osoby, obgaduje tą pierwszą osobę z drugą, w między czasie godzi się z tą pierwszą i nagle kończy znajomość z pierwszą. Nie no nie wierze.'
Jak ja mam się tak zapoznawać z innymi ludźmi to ja dziękuję, dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz