niedziela, 1 lutego 2015

#11 Breathe Me

Nie wiem od czego zacząć.
Ten blog to chyba taki mój pamiętnik, w którym zapisuję cokolwiek, kiedy jest mi naprawdę źle, niedobrze, mam ochotę umierać, ale w końcu muszę się komuś wyżalić.
Mam już dosyć wszystkiego. Szkoły, domu, wyżalania się przyjaciołom, życia.
Tak sobie właśnie myślę, czym by to było za życie, gdybyśmy na nie nie narzekali..

Wczoraj oglądałam film. Film.. hm, w sumie nawet nie wiem jak go nazwać, więc powiedzmy, że to "melodramat" ale z dość ważnym i dużym.. wątkiem miłosnym.. Trzy metry nad niebem. Dokładnie.. "Trzy metry nad niebem". Gdy myślę o tym filmie to zaczynam wybuchać płaczem (a już powoli się uspokajałam) niby to głupi romans dla naiwnie zakochanych nastolatek, których nigdy nikt nie pokocha.
Ale
Tak wcale nie jest
To jest cudowny film. I chyba żadne inne słowo nie zdoła opisać tej aranżacji.

Jestem głupia.
Każdy wie, że wszystko się kiedyś kończy. I właśnie to mi ten film uświadomił, a tak bardzo nie chciałam tego wiedzieć, wszystko się kiedyś kończy. Nie chcę być dorosła.
Nadal chcę mieszkać tutaj, gdzie mieszkam, chcę kłócić się z rodzeństwem i męczyć się z rodzicami, chcę denerwować się na mojego najukochańszego kolegę. Nie chcę żeby cokolwiek się zmieniało.





Dzisiaj też obejrzę ten film.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz